BLOG


Nove Sul serio, czyli 9 lat z pasją i misją

 

 

Tak, szkoła Sul serio nie jest już pacholęciem. 1 września 2024 skończyła całe dziewięć lat. Jeśli znacie włoskie liczebniki, kojarzycie z pewnością, że 9 to nove. Nove jak nowe horyzonty, jak nowe otwarcie, jak nowe twarze kursantów?

 

Dawno temu zresztą poprosiłem dyskretnie swoich studentów, by w miarę możliwości reklamowali moje usługi dydaktyczne, bo każda szkoła potrzebuje nowych twarzy. Asia, przefantastyczna adeptka włoskiego, odpowiedziała ze swadą, że skoro już mi twarze nie odpowiadają, stali i „starzy” kursanci mogą pomyśleć o operacjach plastycznych, ale to droga zabawa.

 

Od 2021 nie prowadzę już stacjonarnych zajęć we własnej szkole, nie zrezygnowałem jednak z dydaktyki, łącząc pracę online z klasycznymi lekcjami oko w oko. Nie sądzę, że jest w Polsce lektor włoskiego z moim stażem i doświadczeniem, który wsiada na rower i objeżdża firmy oraz indywidualnych kursantów, wioząc kaganek/kajdanek/krużganek (niepotrzebne skreślić) oświaty. Nie używam żadnych aplikacji do mierzenia przejechanego dystansu, ale dni z dwudziesto czy trzydziestokilometrowymi przejażdżkami są tak powszechne jak poranna kawa i pokaźna porcja musli. Z punktu finansowego jest to czysty absurd, z perspektywy zdrowia i samopoczucia coś obłędnego, bo jestem zakochany w Lublinie i dzielenie się wiedzą w moim rodzinnym mieście uważam wręcz za misję i pewną formę odwdzięczenia się losowi, że mogłem urodzić się, wzrastać i mieszkać w tak pięknych okolicznościach przyrody.

 

Jak mawiam, trzy najwspanialsze miasta w Europie to Rzym na trzecim miejscu, Budapeszt na drugim i Lublin na szczycie podium, natomiast jeśli chodzi o klasyfikację naszych rodzimych grodów, Lublin jest bez konkurencji, a drugiego i trzeciego miejsca nawet nie przyznano. Dyskusję możemy toczyć najwyżej co do kwestii, czy na czwartej lokacie umieścić Toruń, Kraków czy Zamość. Gdy niedawno zapowiedziałem wspaniałej kursantce z Łodzi, że kiedyś zrobię licencję przewodnika i będę oprowadzał po Lublinie, ta wyraziła łaskawie zgodę, ale zastrzegła, że najpierw mam ją doprowadzić do poziomu C1:)

 

Co u mnie jeszcze dobrego? Znalazłem szczęśliwy port w szkole Porto Felice, z którą już dawno nawiązałem współpracę i mogę reklamować rodzime miasto kursantom z całej Polski. Efekty już powoli widać, bo gdy wysyłam fotografie, zdarza się słyszeć komentarz „o jak pięknie, to musi być Lublin”.

 

Na koniec, pytanie ze strony mojego przyjaciela „come si fa?” (jak to się robi), gdy opublikowałem zdjęcie ze Szczecina, gdzie dotarłem na dwóch kołach w pierwszej połowie lipca. Odpisałem zgodnie z prawdą „si pedala, si pedala, si pedala e così per 800 chilometri”. Tak samo jest z nauka włoskiego i każdego innego języka. Windy ci nikt nie podstawi, ciesz się, że masz rower i pedałuj.