
Na właściwą sylabę, chciałoby się krótko odpowiedzieć. Właśnie o akcentach dziś będzie mowa, ale nie stresujcie się, bo to nie angielski i na akcent mówimy po włosku accento, a nie stress:)
Generalne zasady są takie. Większość włoskich słów przyjmuje „polski” akcent, czyli podkreślana jest w nich druga sylaba od końca. Buongiorno, buonasera, arrivederci – uczycie się na pierwszych zajęciach. Nasza mowa ojczysta jest jednak pod względem akcentowania znacznie prostsza od włoskiego. Akcent na drugiej sylabie jest tak oczywisty, że gros Polaków mówi błędnie muZYka, matemaTYka, informaTYka, swasTYka.
Nigdy nie zapomnę pierwszych zajęć z kultową grupą Fortunati i odpowiedzi ulubionego kursanta zapytanego o powód nauki włoskiego. Podoba mi się melodyka tego języka. Tak, „Riccardo”, to o Tobie. Moja pierwsza myśl – będą miał z faceta pożytek, słychać, że ma szacunek i kulturę słowa, a to rzadkie cnoty w dzisiejszych czatach. Nie myliłem się, tak jak niestety nie myliłem się, twierdząc, że nic nie będzie z kursantki, która zadeklarowała, że w przyszłości może wyjedzie do…Włoszech.
Włoski ma przedziwne dla Polaków akcentowanie. Tzw. parole tronche to małe piwo – chodzi o takie słowa jak np. caffè, città, virtù, papà. Widać doskonale, że akcentowana jest w nich ostatnia sylaba, bo mamy obowiązek zasygnalizować to akcentem graficznym.
Tzw. parole piane też powinny być dla nas bułką z masłem, jest ich całe mnóstwo, akcentujemy je przecież na tej naszej „polskiej” drugiej sylabie od końca. Ale uwaga, z doświadczenia wiem, że są cztery słowa, które wielu kursantom sprawiają problemy. To domani, mattina, lavoro, piacere. Nie wiedzieć czemu, Polacy lubią postawić w nich akcent na trzeciej sylabie od końca. Miałem kiedyś uroczą studentkę w Warszawie, która żeby postawić akcent na MA w słowie doMAni musiała po sylabie „do” wykonać ruch ręką, schylić głowę i wypowiedzieć mocniejsze MA. Wymyśliłem szybko zdanie, które warto wypowiadać wielokrotnie na głos, by wyeliminować złe nawyki : DoMAni matTIna laVOro con piaCEre. Dobra, dobra, spryciarze, wiem, że można powiedzieć jednym słowem DomatTIna ( tak samo jak staMAni)
Parole sdrucciole (accentate sulla terzultima sillaba – akcentowane na trzeciej sylabie od końca) to już trochę inna bajka. Tu właśnie liczy się wiedza (bo daje bezpieczeństwo), a przede wszystkim wasze osłuchanie, czyli ekspozycja na język. Nie tylko początkującym zalecam, by podkreślali sobie wszelkie nieoczywiste akcenty w słowach, by od początku wymawiali dobrze takie pytanie jak: Qual è il tuo NUmero di teLEfono? By wiedzieli, że odmieniając banalny czasownik PARLARE, mówimy loro PARlano, a nie parLAno. Jak już jesteśmy przy czasownikach, pamiętajcie, że trzecia osoby liczby mnogiej w większości czasów i trybów będzie miała właśnie akcent na trzeciej sylabie od końca.
Parlare? PARlano, parLAvano, parLArono, parleREBbero, PARlino, parLASsero . Spokojnie, nie martw się, jeśli nie kojarzysz wszystkich tych form. Aha, uczysz się już od sześciu lat włoskiego? No to martw się.
Czerwona lampka musi się zapalić przy czasownikach drugiej koniugacji zakończonych na –ere. Kto uczył się łaciny, pewnie rozumie więcej, ale nadrzędną zasadą jest ta, by pamiętać, że większość bezokoliczników ma akcent na trzeciej sylabie od końca. Mówimy PRENdere, a nie prenDEre, asSUmere, a nie assuMEre itp. Owszem, pamiętajcie o aVEre, saPEre, doVEre, poTEre, voLEre czy veDEre (nie wnikając nawet w to, że nie są to regularne czasowniki), lecz miejcie z tyłu głowy, że takich czasowników jest mniej.
Kiedyś na wieczorku włoskim podstępna kursantka z innej grupy zapytała mnie: jakbyś powiedział po włosku „przyznawać”?
ConCEdere – odpowiedziałem. No widzisz, dobrze, bo zapytałam wcześniej inną lektorkę i mi zaakcentowała conceDEre, czyli w ogóle się nie zna – odrzekła. Teraz mój komentarz.
W mordkę małego jeża, nie przesadzajmy. Gdzie jest napisane, że lektor nie może popełnić błędu? To taki sam człowiek jak każdy inny, a włoski pod względem akcentów zastawia naprawdę solidne pułapki nawet na dobrze osłuchanych. Jedno nie ulega wątpliwości – postawienie akcentu na złej sylabie jest błędem najłatwiej słyszalnym. Znajomi Włosi podczas Euro 2012 parskali śmiechem, słysząc , jak nazwisko włoskiego napastnika wypowiadał redaktor Szpakowski. Chodzi o jego słynne Antonio di NAtale (poprawnie di naTAle, tak jak buon naTAle). Jeśli powiemy prenDEre zamiast PRENdere jest duża szansa, że zostaniemy poprawieni. To nic, nie zamykajmy się w sobie, nie mówiąc o stanach lękowych. Sprawdzajmy w słownikach akcenty, także nazw własnych, bo po włosku mówimy np.
BERgamo, NApoli, EMpoli, MOdena, O-tran-to, Cagliari, STEfano. Właściwe formy to LiGUria, ale LombarDIa (ija).
„Oddio, odio dire questa bugia. L’armonia in Romania è una commedia e ipocrisia” – to zdanie musieli wymówić na pierwszych zajęciach wszyscy moi kursanci. Jeśli mnie pamięć nie myli, przez tyle lat tylko jednej osobie udało się trafić wszystkie akcenty. Łatwiej chyba upolować wygraną w lotka. Jeśli widzicie słowa zakończona na –io czy –ia, zawsze sprawdźcie gdzie pada akcent, bo Polacy błędnie zakładają, że po włosku na pewno mówi się „ ko-me- di-ja, tra-dże-di-ja”. Bzdura!
Uważajcie na akcenty w trybie rozkazującym. VEStiti to ubierz się, vesTIti – to ubrania.
Nie chcę bombardować przykładami, ale ta kwestia was nie ominie.
Na koniec o ciekawej sprawie, czyli o słowach akcentowanych na czwartej sylabie od końca – to tzw. parole bisdrucciole ( jeśli się nudzicie, możecie zapamiętać). Nie ma ich tak wiele, ale dobrze je poznać. Weźmy taki znany czasownik ABITARE czy VERIFICARE. Może zauważyliście, że w liczbie pojedynczej akcent nie pada klasycznie na drugą sylabę od końca, ale już na trzecią. Nie mówię przecież aBIto a Lublino, tylko A-bi-to a Lublino. Poprawna forma to veRIfico i risultati, a nie veriFIco.
E con ciò? I co z tego? – zapytacie. Trzecia osoba liczby mnogiej takich czasowników wymaga akcentu na czwartej sylabie od końca! Powiemy loro A-bi-ta-no a Roma, loro veRIficano i risultati. Czasem taki dziwny akcent spotkamy też w formach trybu rozkazującego: np. PRENdimelo, PORtacelo itp.
Trudno nie powstrzymać się od refleksji, że choć włoska pisownia również dzięki temu nie jest trudna, dużym fonetycznym ułatwieniem dla cudzoziemców byłoby wprowadzenie obowiązku stawiania akcentów graficznych we wszystkich słowach. Pomarzyć można, ale lepiej się po prostu pouczyć. Bo podobno nic co wartościowe nie przychodzi łatwo.