Blog


Il plurale? Non so tollerarlo, czyli wcale nie o łamańcach językowych

Scioglilingua to właśnie włoska nazwa łamańca językowego, ale to nie będzie temat naszych dzisiejszych rozważań. Owszem, litery r i l ustawione blisko siebie sprawiają zawsze pewne problemy, zatem szybkie przeczytanie tytułowego hasła o będzie dla wielu zadaniem tak trudnym, jak znalezienie równego odcinka Alei Racławickich w Boskim Mieście Lublinie.

Dziś zajmiemy się liczbą mnogą we włoskim, nie tylko ze względu na entuzjastyczne reakcje na niedawny artykuł o słoniu i słonicy, dzięki którym zapoznałem was z problematyką rodzaju męskiego i żeńskiego. Fanki wprawdzie jeszcze nie czatują pod oknami, autografów też jakoś nie rozdaję, ale myślę, że to li tylko kwestia czasu.

Znów będę dzielił się spostrzeżeniami, patentami, znów będę czasem zabawny, czasem przezabawny, czasem wręcz irytujący. No cóż, taka już moja natura lektora i wielkiego życiowego ironisty. Al sodo, czyli do rzeczy!

Skoro wiemy, że słowa zakończone na literę O są prawie zawsze rodzaju męskiego, te z końcowym A są zwykle żeńskie, natomiast uważać musimy przede wszystkim na słowa zakończone na E, nadchodzi pora na pytanie o liczbę mnogą tych rzeczowników i przymiotników.
Najstarszy mój patent, gdy dopiero zaczynałem przygodę z nauczaniem był kompletnie do (b)Ani. Nadrzędna zasada mówi o takich oto przekształceniach A►E, E►I, O►I

Wymyśliłem historię o tym, że daję kwiatek trzem pięknym dziewczynom: OLI, ELI, ANCE. Jeśli weźmiecie pod uwagę tylko skrajne litery tych form w celowniku, zobaczycie powyższy schemat zamiany liczby pojedynczej na mnogą. Tak właśnie uczyłem choćby piękną siostrę pewnej piłkarki ręcznej. Po jakimś czasie zorientowałem się, że jeśli ktoś zapamięta dobrze OLI, ELI, ale przez analogię dopowie ANI, cały misterny plan będzie do B-ANI. Rozwiązanie przyszło samo, gdy zacząłem rozrysowywać schemat podczas zajęć w warszawskiej szkole językowej. Narysowałem w pionie cztery samogłoski A,E,I,O, w kolejności alfabetycznej, postawiłem strzałki i okazało się, że schemat stał się przejrzysty i banalny do zapamiętania.
W stolicy, a były to czasy, gdy działało tam 2/3 pierwszej linii metra dodawałem od siebie jeszcze następujące zdania: Popatrzcie, zarówno O jak i litera E przyjmują w liczbie mnogiej I. To takie I jak stacja Imielin, praktycznie na samym końcu i wszystko tam jedzie. Efekt zawsze był znakomity. Uśmiechy, aplauz, rzucanie maskotek na stolik lektora. No, powiedzmy, że trochę przesadziłem.

plurale-1

Kilka lat temu Ewa, moja wspaniała kursantka, rozpoczęła studia na lingwistyce stosowanej w Warszawie i od razu była najlepsza i najszybsza na roku z różnych mozolnych, nudnawych ćwiczeń z gramatyki. Liczba mnoga nie stanowiła dla niej problemu, bo zgodnie z moją zasadą, rysowała sobie w rogu kartki wszelkie schematy i momentalnie dokonywała przekształceń. Sposobu jednak nie zdradzała innym, a w sms napisała mi: gdyby tylko oni wiedzieli, jakie to proste…

un ragazzo ► due ragazzi
un fiore ► due fiori
una donna ► due donne

Proste? Prościutkie! Ale uwaga, „c’è sempre un ma”, czyli właśnie jest zawsze jakieś ale.
Mówiliśmy już we wpisie poświęconym rodzajom o słowach męskich zakończonych na literę A.
Un turista, un problema, uno schema. Takie słowa w liczbie mnogiej przyjmą końcówkę I . Powiemy zatem due turisti, due problemi, due schemi. Prosty schemat musimy zatem nieco rozbudować. Ta literka M oznacza maschile, czyli rodzaj męski.

plurale-2

Generalnie kursanci nie mają problemów z zapamiętaniem reguły, że tzw. parole tronche, czyli te z akcentowaną ostatnią sylabą i widocznym akcentem graficznym będą miały identyczną liczbę mnogą.
Una città ► due città, una virtù ► due virtù ecc.

Słowa zakończone na spółgłoskę, czyli te niebędące włoskiego pochodzenia również pozostaną niezmienne: un bar ► due bar, un film ► due film. Owszem, spotkacie formy e-mails i inne paskudne kalki z angielskiego, ale osobiście tępię takie absurdalne dodatki z literą S, obecne niestety w wielu publikacjach. Jeśli przecież powiem: Ho risposto a TANTE mail, wiadomo że chodziło mi o liczbę mnogą, zatem co zmieniłaby litera S na końcu? Od czasów, gdy pod koniec lat 90-tych usłyszałem we włoskiej telewizji zdanie blondwłosej prowadzącej „ ho bisogno di due boys” już nic mnie nie zdziwi, ale proszę, nie mylmy kalk językowych z kalekami.

Do tej pory temat nie wydaje wam się chyba trudny. Zanim jednak przejdę do najpoważniejszego błędu wielu uczących się włoskiego Polaków, kilka uwag o wyjątkach. Uważajcie na nie: mówimy po włosku una mano (dłoń), ale due mani, jest un uovo, ale due uova. – To przecież banalne – powiedział nam kiedyś na zajęciach Angelo Rella, świetny profesor z Bari. – O co wam Polakom chodzi z tymi niby trudnymi formami uovo – uova? Przecież one są identyczne jak u was! – kontynuował. – Jak to, identyczne? – zapytaliśmy ze zdziwieniem. – A jak się mówi po polsku uovo? No…jajko. A uova? No…jajka.

Uważajcie przy poznawaniu części ciała, bo tam wyjątków co niemiara! Gdzie nie spojrzeć, liczba pojedyncza jest rodzaju męskiego, liczba mnoga zaś rodzaju żeńskiego i na absurdalną wręcz końcową literę A . Un braccio – due braccia, un labbro – due labbra, un ginocchio – due ginocchia ecc.

Przyczyna? Łacina. Kto łaciny się nie uczył, stracił bardzo wiele w życiu. Jak pewna ekonomistka, autorka nędznej językowo książki o czasach PRL-u, którą czytam nie tylko z racji na nowe studia. (…)„ Jak się okazuje, były też inne alternatywy”(…). Przyznacie, że jest to już może przesadna wręcz dbałość o rozumne stosowanie języka, jego czystość, ale po tym zdaniu chciałem wyrzucić książkę przez okno pędzącego pociągu . I ogromnie się ucieszyłem, gdy o podobnych reakcjach na błędy w publikacjach opowiada mi pewna pani profesor, którą uczę. Powtarzam, każdy z nas popełnia błędy, ale od tego jest korekta, od tego są pierwsi czytelnicy książki, by do druku nie trafiały tak skandaliczne wręcz formy.

Na koniec rzecz najważniejsza, czyli najczęstszy błąd Polaków przy liczbie mnogiej.

Włoski to gra na samogłoskach – taki slogan głoszę od ponad dekady i nie podlega on żadnym dyskusjom. Problemem jest jednak zawsze litera E, która nam kojarzy się głównie z liczbą mnogą od litery A.
Przecież sam napisałem kilkanaście linijek wyzej: una donna ► due donne (nie to, że jestem bigamistą)

Nie tylko rzeczowniki będą miały liczbę mnogą. Co z przymiotnikami? Czas zatem na pierwszą regułę gramatyczną, jaką przekazuję podopiecznym.

Przymiotnik męski zakończony na O przejdzie na A w rodzaju żeńskim (damskim, jak napisał kiedyś mój kolega z klasy). Bello? Bella. Marco è bello. Maria è bella. Garbato? Garbata! (nikogo nie obrażam). Przymiotnik w formie męskiej zakończony na literę E będzie zaś miał identyczną formę żeńską. Giovane? Giovane! Marco è giovane, Maria è giovane. Interessante? Interessante! Intelligente? Intelligente! No i co z tego? – zapytacie.

Jeśli dostaniecie ćwiczenie na zamianę słów z l.p. na l.mn. banalny będzie przykład:
Una ragazza straniera. A►E, zatem due ragazze straniere.

Ok., czasem może polegniecie na końcówkach –ca i –ga, nie pamiętając, że w liczbie mnogiej potrzebują litery H w zapisie. Una ragazza simpatica ? Due ragazze simpatiCHe. Una panca lunga? Due panCHe lunGHe ( a nie pance lunge jak napisali mi 10 lat temu kursanci).

No streszczaj się pan. O czym nie pamięta gros kursantów, nie tylko na testach, ale przede wszystkim przy wypowiedziach ustnych? O tym, że takie przykładowe zdanie: Widziałem dwie interesujące komedie, to po włosku: Ho visto due commedie interessanti. Poznałem dwie inteligentne osoby? Ho conosciuto due persone intelligenti. Rozmawiałem z dwoma młodymi Niemkami? Ho parlato con due giovani tedesche.

Nagminnie podawane przez was w takich zdaniach formy „interessante”, intelligente”, „giovane” są formami liczby pojedynczej, zatem w tym przypadku są błędne! E przecież to nie tylko liczba mnoga od A, ale niezależna, autonomiczna i dumna z siebie forma liczby pojedynczej. Przymiotnika albo rzeczownika. Nawet na bardzo okrojonym teście wstępnym do mojej szkoły Sul serio jest przykład z przekształceniem liczby pojedynczej na liczbę mnogą. Znasz już prawidłową odpowiedź?

1. Ho visto una città interessante. Anzi, ho visto due _ ?_____.
a) città interessanti b) citte interessante
c) città interessante d) citte interessanti

Liczbę mnogą możecie ćwiczyć razem z liczebnikami. Zacznijcie taką wyliczankę np. od form:
Un letto, due cuscini, tre pecorelle, quattro gatte da pelare , cinque ore di sonno. Potem już sami, nawet przez sen. O liczebnikach, kursantce Dianie z Politechniki Warszawskiej i liczeniu owieczek może już następnym razem.

BERgamo, czyli gdzie i na co stawiać akcent we włoskim?

Na właściwą sylabę, chciałoby się krótko odpowiedzieć. Właśnie o akcentach dziś będzie mowa, ale nie stresujcie się, bo to nie angielski i na akcent mówimy po włosku accento, a nie stress:)

Generalne zasady są takie. Większość włoskich słów przyjmuje „polski” akcent, czyli podkreślana jest w nich druga sylaba od końca. Buongiorno, buonasera, arrivederci – uczycie się na pierwszych zajęciach. Nasza mowa ojczysta jest jednak pod względem akcentowania znacznie prostsza od włoskiego. Akcent na drugiej sylabie jest tak oczywisty, że gros Polaków mówi błędnie muZYka, matemaTYka, informaTYka, swasTYka.

Nigdy nie zapomnę pierwszych zajęć z kultową grupą Fortunati i odpowiedzi ulubionego kursanta zapytanego o powód nauki włoskiego. Podoba mi się melodyka tego języka. Tak, „Riccardo”, to o Tobie. Moja pierwsza myśl – będą miał z faceta pożytek, słychać, że ma szacunek i kulturę słowa, a to rzadkie cnoty w dzisiejszych czatach. Nie myliłem się, tak jak niestety nie myliłem się, twierdząc, że nic nie będzie z kursantki, która zadeklarowała, że w przyszłości może wyjedzie do…Włoszech.

Włoski ma przedziwne dla Polaków akcentowanie. Tzw. parole tronche to małe piwo – chodzi o takie słowa jak np. caffè, città, virtù, papà. Widać doskonale, że akcentowana jest w nich ostatnia sylaba, bo mamy obowiązek zasygnalizować to akcentem graficznym.
Tzw. parole piane też powinny być dla nas bułką z masłem, jest ich całe mnóstwo, akcentujemy je przecież na tej naszej „polskiej” drugiej sylabie od końca. Ale uwaga, z doświadczenia wiem, że są cztery słowa, które wielu kursantom sprawiają problemy. To domani, mattina, lavoro, piacere. Nie wiedzieć czemu, Polacy lubią postawić w nich akcent na trzeciej sylabie od końca. Miałem kiedyś uroczą studentkę w Warszawie, która żeby postawić akcent na MA w słowie doMAni musiała po sylabie „do” wykonać ruch ręką, schylić głowę i wypowiedzieć mocniejsze MA. Wymyśliłem szybko zdanie, które warto wypowiadać wielokrotnie na głos, by wyeliminować złe nawyki : DoMAni matTIna laVOro con piaCEre. Dobra, dobra, spryciarze, wiem, że można powiedzieć jednym słowem DomatTIna ( tak samo jak staMAni)

Parole sdrucciole (accentate sulla terzultima sillaba – akcentowane na trzeciej sylabie od końca) to już trochę inna bajka. Tu właśnie liczy się wiedza (bo daje bezpieczeństwo), a przede wszystkim wasze osłuchanie, czyli ekspozycja na język. Nie tylko początkującym zalecam, by podkreślali sobie wszelkie nieoczywiste akcenty w słowach, by od początku wymawiali dobrze takie pytanie jak: Qual è il tuo NUmero di teLEfono? By wiedzieli, że odmieniając banalny czasownik PARLARE, mówimy loro PARlano, a nie parLAno. Jak już jesteśmy przy czasownikach, pamiętajcie, że trzecia osoby liczby mnogiej w większości czasów i trybów będzie miała właśnie akcent na trzeciej sylabie od końca.

Parlare? PARlano, parLAvano, parLArono, parleREBbero, PARlino, parLASsero . Spokojnie, nie martw się, jeśli nie kojarzysz wszystkich tych form. Aha, uczysz się już od sześciu lat włoskiego? No to martw się.
Czerwona lampka musi się zapalić przy czasownikach drugiej koniugacji zakończonych na –ere. Kto uczył się łaciny, pewnie rozumie więcej, ale nadrzędną zasadą jest ta, by pamiętać, że większość bezokoliczników ma akcent na trzeciej sylabie od końca. Mówimy PRENdere, a nie prenDEre, asSUmere, a nie assuMEre itp. Owszem, pamiętajcie o aVEre, saPEre, doVEre, poTEre, voLEre czy veDEre (nie wnikając nawet w to, że nie są to regularne czasowniki), lecz miejcie z tyłu głowy, że takich czasowników jest mniej.

Kiedyś na wieczorku włoskim podstępna kursantka z innej grupy zapytała mnie: jakbyś powiedział po włosku „przyznawać”?
ConCEdere – odpowiedziałem. No widzisz, dobrze, bo zapytałam wcześniej inną lektorkę i mi zaakcentowała conceDEre, czyli w ogóle się nie zna – odrzekła. Teraz mój komentarz.

W mordkę małego jeża, nie przesadzajmy. Gdzie jest napisane, że lektor nie może popełnić błędu? To taki sam człowiek jak każdy inny, a włoski pod względem akcentów zastawia naprawdę solidne pułapki nawet na dobrze osłuchanych. Jedno nie ulega wątpliwości – postawienie akcentu na złej sylabie jest błędem najłatwiej słyszalnym. Znajomi Włosi podczas Euro 2012 parskali śmiechem, słysząc , jak nazwisko włoskiego napastnika wypowiadał redaktor Szpakowski. Chodzi o jego słynne Antonio di NAtale (poprawnie di naTAle, tak jak buon naTAle). Jeśli powiemy prenDEre zamiast PRENdere jest duża szansa, że zostaniemy poprawieni. To nic, nie zamykajmy się w sobie, nie mówiąc o stanach lękowych. Sprawdzajmy w słownikach akcenty, także nazw własnych, bo po włosku mówimy np.
BERgamo, NApoli, EMpoli, MOdena, O-tran-to, Cagliari, STEfano. Właściwe formy to LiGUria, ale LombarDIa (ija).

„Oddio, odio dire questa bugia. L’armonia in Romania è una commedia e ipocrisia” – to zdanie musieli wymówić na pierwszych zajęciach wszyscy moi kursanci. Jeśli mnie pamięć nie myli, przez tyle lat tylko jednej osobie udało się trafić wszystkie akcenty. Łatwiej chyba upolować wygraną w lotka. Jeśli widzicie słowa zakończona na –io czy –ia, zawsze sprawdźcie gdzie pada akcent, bo Polacy błędnie zakładają, że po włosku na pewno mówi się „ ko-me- di-ja, tra-dże-di-ja”. Bzdura!
Uważajcie na akcenty w trybie rozkazującym. VEStiti to ubierz się, vesTIti – to ubrania.
Nie chcę bombardować przykładami, ale ta kwestia was nie ominie.

Na koniec o ciekawej sprawie, czyli o słowach akcentowanych na czwartej sylabie od końca – to tzw. parole bisdrucciole ( jeśli się nudzicie, możecie zapamiętać). Nie ma ich tak wiele, ale dobrze je poznać. Weźmy taki znany czasownik ABITARE czy VERIFICARE. Może zauważyliście, że w liczbie pojedynczej akcent nie pada klasycznie na drugą sylabę od końca, ale już na trzecią. Nie mówię przecież aBIto a Lublino, tylko A-bi-to a Lublino. Poprawna forma to veRIfico i risultati, a nie veriFIco.
E con ciò? I co z tego? – zapytacie. Trzecia osoba liczby mnogiej takich czasowników wymaga akcentu na czwartej sylabie od końca! Powiemy loro A-bi-ta-no a Roma, loro veRIficano i risultati. Czasem taki dziwny akcent spotkamy też w formach trybu rozkazującego: np. PRENdimelo, PORtacelo itp.

Trudno nie powstrzymać się od refleksji, że choć włoska pisownia również dzięki temu nie jest trudna, dużym fonetycznym ułatwieniem dla cudzoziemców byłoby wprowadzenie obowiązku stawiania akcentów graficznych we wszystkich słowach. Pomarzyć można, ale lepiej się po prostu pouczyć. Bo podobno nic co wartościowe nie przychodzi łatwo.

Ne ne ne, to żadna negacja

Takie małe, a jak potrafi zajść za skórę! Mowa o drobnej językowej cząstce, a dokładniej zaimku cząstkowym „ne”, który choć może mieć różne znaczenia, nie ma nic wspólnego z negacją. Negację bowiem wprowadza né pisane w ten sposób, z obowiązkowym akcentem graficznym (accento acuto), tak jak w zdaniu: Non mi piace né lui né lei (nie lubię ani jego ani jej), albo w powiedzeniu:
Non è né carne né pesce (po polsku ni pies, ni wydra, po włosku dosłownie ni mięso, ni ryba). Wracajmy szybko do ne bez akcentu, które zasadniczo ma dwa znaczenia.

NE partitivo

„Ne” używamy do określania części całości, albo do określania….nicości:) Bo jak inaczej wytłumaczyć prawidłowe odpowiedzi na to proste pytanie? Tym bardziej, że po polsku nie mamy dobrego odpowiednika tej włoskiej formy…

Quanti caffè bevi al giorno? Non ne bevo nessuno → Ne bevo uno → Ne bevo due → Ne bevo molti/tanti/pochi/

Poniższy schemat pokaże nam również , że “ne” nie używamy do określania całości. W tym przypadku musimy skorzystać z zaimków lo,la,li bądź le.

Quante caramelle mangi? → Non ne mangio nessuna (caramella)→ Ne mangio una (caramella) → Ne mangio due/molte/tante/troppe
Attenzione: LE mangio tutte.

Uwaga, w czasie przeszłym passato prossimo, tak jak i we wszystkich czasach i trybach złożonych wymagane jest uzgodnienie rzeczownika, zastępowanego przez „NE” z końcówką imiesłowu participio passato

Quanti libri hai comprato? Non ne ho comprato nessuno (libro) Ne ho comprato uno (libro)
Ne ho comprati due/molti/tanti/troppi/pochi (libri)
Attenzione: Li ho comprati tutti.

Quante caramelle hai mangiato? Non ne ho mangiata nessuna (caramella) → Ne ho mangiata una (caramella) →
Ne ho mangiate due /molte/tante/troppe/ poche (caramelle)
Attenzione: Le ho mangiate tutte.

NE zamiast di questo

Już powyższe schematy wymagają głębszej analizy, skupienia, a w przypadku używania w mowie tego małego, acz jakże „upierdliwego” NE potrzebna jest nam wielka samokontrola i panowanie nad budowanym zdaniem. Ale to nie koniec, bo „ne” może nam zastępować wyrażenia wprowadzane przez przyimki DI i DA.
W skrócie można napisać, że „NE” będzie nam zastępowało m.in. słowa „di questo/a/e/i”, „di lui”, „di lei”

Sai qualcosa del nuovo progetto? ► Sai qualcosa di questo? ► Ne sai qualcosa?
No, non ne so niente! ( I znów ta nicość!)
Vi ho parlato di questo libro ► Vi ho parlato di questo ► Ve ne ho parlato. (pronomi combinati!)
Sei sicura di non sbagliarti? ► Sei sicura di questo? ► Ne sei sicura?
Hai sentito parlare della decisione del capo? ► Hai sentito parlare di questa? ► Ne hai sentito parlare? Zatem najprostsze tłumaczenie słów – „Słyszałem coś o tym” to: Ne ho sentito qualcosa.

Altri esempi?

Conosci la nuova palestra? Si, ne esco proprio adesso ( esco dalla palestra)
Te ne puoi andare (andare da qui) = il verbo ANDARSENE
Senti, non ne vale la pena ( non vale la pena di farlo)

Niedługo zobaczycie tu nowy wpis o dislocazione (THIS IS DISLOCAZIONE) , w którym podam zdania według schematu:
Di amici veri ne ho molti. Di persone brave come lui non ce ne sono tante. A potem pozostaje wam tylko jedno. Gdy ktoś zapyta was o funkcję zaimka cząstkowego “ne”, nie mówcie już : Non ne so proprio nulla.

Po co ci to „ci”?

Tytułowe „ci” wzięte w cudzysłów czytamy oczywiście „czi”, gdyby ktoś miał wątpliwości. Chodzi bowiem o dwie włoskie litery C+I, które razem mogą działać cuda i mieć dziesiątki znaczeń. A czasem nie będą miały nawet znaczenia, ale Włosi i tak z lubością wstawią je do zdania. Może ktoś zauważy analogię do przyimka „da” i mojego niedawnego wpisu „czy Leonardo da Vinci zrozumiałby przyimek da?”.

Kiedy po raz pierwszy spotykamy się z włoskim ”ci”? Niewątpliwie w pożegnaniu „arrivederci” lub „ci vediamo”. „Ci” to bowiem m.in. zaimek dopełnienia bliższego „nas”, zaimek dopełnienia dalszego „nam” i w tym pierwszym znaczeniu został użyty w tych wyrażeniach.
Ci vedi (widzisz nas)? Ci offri qualcosa da bere (postawisz nam coś do picia?)

ARRIVEDERCI to przecież A+RIVEDERE+CI, zatem do+ponownie zobaczyć+nas. Mało kto pamięta, ale we włoskim istnieje też forma ARRISENTIRCI, czyli do (ponownego i wzajemnego) usłyszenia.

Po kilku lekcjach, gdy ambitnym kursantom nie wystarcza odmiana w liczbie pojedynczej czasownika zwrotnego, dowiadują się, że przykładowe „nazywamy się” to CI chiamiamo. Zatem „ci” będzie odpowiednikiem naszego nieodmiennego „się” w pierwszej osobie liczby mnogiej. Nie będę was zanudzał dokładną analizą czasowników zwrotnych, ale chyba sami czujecie, że jest pewna różnica w znaczeniu „ci laviamo = ciascuno lava se stesso” a „ci vediamo = io vedo te, tu vedi me).

A co robi „ci” w odpowiedzi na pytanie: quando vai a Firenze? Ci vado domani. Jest to tzw. particella locativa, czyli coś, co niefachowo, ale wzniośle nazywam „partykułą lokalizacyjną TAM”.

Lat temu wiele, ba, to właściwie było w poprzednim tysiącleciu, jako światły licealista, uczący się na zapas włoskiego i mający mgliste pojęcie o zaimkach złączonych „me lo”, te la” itd., postanowiłem zadać słuszne pytanie mojej mniej światłej nauczycielce. Zapytałem, co powstanie z połączenia „CI” jako tam i „CI” jako „się”, prosząc o przetłumaczenie prostego zdania „ bawimy się tam często”. Proszę, nie zapamiętujcie tej odpowiedzi, ale tamta pani naprawdę odrzekła nieskrępowana „ce ci”. Teraz rozumiecie z pewnością, dlaczego czasami chodzę smutny, wręcz osowiały. To jest właśnie powtórne przeżywanie tej traumy. A jak powinien (był) się zachować w takiej sytuacji dobry lektor? Chodzi oczywiście o pytanie, na które nie zna on odpowiedzi, a to wcale nierzadka scena. Nikt z nas przecież nie zna wszystkich słów, wyrażeń i najbardziej skomplikowanych ciekawostek gramatycznych.
Są trzy rozwiązania: jedno dobre, jedno świetne i jedno fatalne. Zaczniemy od ostatniego – wymyślić bzdurę, strzelić na oślep, tak jak uczyniła niewarta nawet wspomnienia nauczycielka. Zapytana przez innego licealistę, czy CUOCA to też kwoka, a nie tylko kucharka, odrzekła śmiało „TAK”….

Rozwiązanie, moim zdaniem dobre, gdyż uczciwe, to powiedzieć prawdę – nie wiem, nie pamiętam, muszę to sprawdzić, zaskoczyło mnie to pytanie. Kwoka to chioccia, a nie jest to słowo znane wielu obcokrajowcom, nawet lektorom włoskiego. Tamten trudny przypadek z podwójnym „CI” można było ewentualnie przekształcić na „Vi ci divertiamo spesso” (vi w języku formalnym zastępuje ci locativo ), albo zgodnie z inną szkołą powiedzieć, że „taka możliwość nie jest możliwa”, zatem zostaje „CI divertiamo spesso”.
Rozwiązanie świetne wymaga od nas lektorów umiejętności aktorskich, błysku w oku i słów: świetne pytanie, to będzie wasza praca domowa, sprawdźcie zatem jak się powinno mówić, sprawdźcie czy CUOCA to też kwoka, tylko uprzedzam, ja to sprawdzę! I po co wam zdradziłem mój sekret? Nic to, wymyślę coś nowego.

Wracając do „ci”, tu wymyślać niczego nie trzeba, innych przypadków bowiem nie brakuje.

CI poza znaczeniem „tam”, zastępuje też wyrażenia wprowadzane przez przyimki A, IN, CON i SU!

Sono abituato a svegliarmi presto = CI sono abituato (jestem do tego przyzwyczajony)
Tengo molto alla mia famiglia = Ci tengo molto (zależy mi bardzo)
Ho molta fiducia nei miei amici = ci ho molta fiducia ( ufam im bardzo).
Con questo apparecchio telefono bene = ci telefono bene (dzwoni mi się dobrze).
Non mi deludere, conto tanto sul tuo aiuto = ci conto tanto (zależy mi na tym)
Devo pensare a ciò che hai detto. Ci devo pensare (muszę się nad tym pochylić, zastanowić)

Zostaje nam jeszcze szereg wyrażeń, które zawierają cząstkę „ci” i tak po prostu ma być.
METTERCI = Quanto tempo ci metti? (ile czasu zajmie ci to?) Ci metto un’ora (zajmie mi to godzinę)
VOLERCI = Quanto tempo ci vuole? (ile czasu potrzeba?) Ci vogliono due ore (potrzebne są 2 godziny)
ESSERCI = C’è molto sole (odpowiednik angielskiego THERE IS), ci sono molte nuvole (THERE ARE)

Jestem, w znaczeniu „obecny”, „jestem tutaj” to nie samo SONO, ale właśnie CI SONO! Domani ci sei? (a jutro będziesz..?) Tak samo pamiętajmy, że nie wystarczy powiedzieć „HO”, gdy pytają nas o posiadanie danego przedmiotu. Mówimy bowiem „CE L’ho”. Hai il mio libro? Sì, ce l’ho! No, non ce l’ho! W formach bezosobowych czasowników zwrotnych (nie ma ich odpowiednika po polsku) zaimkiem CI poprzedzamy SI, zatem powiemy „quando ci si sente in forma, si scherza scrivendo” (kiedy „się się” czuje w formie, żartuje się, pisząc).

I co, drogi czytelniku, lepiej Ci z tym „ci”?
Ho finito ma non ci credo!

Czy Leonardo da Vinci zrozumiałby przyimek DA?

Włoskie przyimki – prawdziwa zmora polskich kursantów. We włoskim odgrywają one tym istotniejszą rolę, że w tym języku nie występuje przecież deklinacja, czyli odmiana przez przypadki. Taki język jest od razu mniej precyzyjny, zatem jeśli zależy wam na odczytaniu właściwego sensu zdania, musicie poważnie potraktować niewdzięczne prepozycje i artykuły, jak mawia mój znajomy z Brindisi. (przyimki i rodzajniki).

Owszem, włoski pozwala czasami na dowolność, ale jak bardzo różni się od naszego języka, zobaczcie sami na tym przykładzie.

Un ragazzo mangia una pizza – Chłopak je pizzę. Je chłopak pizzę. Pizzę chłopak je. Je pizzę chłopak. Pizzę je chłopak. Chłopak pizzę je. Najlepiej brzmi z pewnością pierwsza wersja, ale wszystkie pozostałe są tak samo klarowne i nie budzą żadnych wątpliwości semantycznych. Po włosku dokonam raptem jednej zmiany. Powiem: Una pizza mangia un ragazzo i jestem w ciemnej ….dolinie. Zdanie byłoby do uratowania dzięki tzw. dislocazione, ale o niej powiemy sobie dokładniej niedługo. Wracajmy do naszego tematu głównego.

Przyimki proste (preposizioni semplici) to w kolejności alfabetycznej A, CON, DA, DI, IN, PER, SU, TRA.
Tak jak do sukcesu nie ma windy, natomiast są strome schody, tak nie ma nigdy bezpośredniego i jedynego tłumaczenia włoskiego przyimka na polski. Uczniowie często chcieliby zastosować kalkę językową, albo sami stworzyć własne, alternatywne zasady stosowania struktur gramatycznych. Niestety, często wpadają w pułapki zastawione przez zagranicznego zwierza, który postanowił utrudnić naukę obcokrajowcom i wymyślił dlań często mało logiczne reguły.

O ile SU to głównie fizyczne „na”, włoskie TRA to nasze pomiędzy, wśród, za jakiś czas, IN to z kolei najczęściej polskie w i do, tak przyimek „da” może być w zależności od zdania tłumaczony na wiele sposobów. No to pobawmy się trochę.

1. Lavoro qui da pochi giorni. (Pracuję tu od kilku dni)
2. Domani vado dal medico. (Jutro idę do lekarza)
3. Abito dalla signora Bruni ( Mieszkam u pani Bruni)
Zauważyliście, że w Polsce co chwilę powraca temat tarczy rakietowej, a w takiej Francji w ogóle nie toczy się na jej temat dyskusja? Nie wiecie dlaczego? Bo Francuzów Carla Bruni.

4. Non sapevo che tu abitassi dalle mie parti. (Nie wiedziałem, że mieszkasz w moich stronach)
5. Vengo da Milano. (Pochodzę z Mediolanu)
6. Da parte mia è tutto. ( Z mojej strony to wszystko)
7. È un tizio dai capelli biondi. (To facet o blond włosach)
8. L’errore è stato commesso da molti alunni. (Błąd został popełniony przez wielu uczniów)
9. Non c’è più niente da aggiungere. Nie ma już nic do dodania.
10. Da bambino mangiava solo i dolci. Za dziecka jadał tylko słodycze.
11. Ha comprato una scheda da 10 euro. Kupił kartę za 10 euro.
12. Si è comportato da mascalzone. Zachował się jak łajdak.

Basta, choć z pewnością dałoby się podobne przykłady mnożyć w nieskończoność.

Najczęstszy błąd kursantów dotyczy drugiego zdania, bo przyimek „da” słusznie kojarzy im się ze znaczeniem „od”, „z”, a na pewno nie ze znaczeniem „do”, nawet jeśli jako dopełnienie stoi wyraźnie osoba, a nie miejsce. Powiemy jednak „andare, venire, passare DA qualcuno”, w znaczeniu pójść, przyjść, wpaść DO kogoś, ale polskie zadzwonić do kogoś to albo chiamare qualcuno albo telefonare A qualcuno. Pytanie „ czy zadzwoniłeś do Marty?” należy więc przetłumaczyć w ten sposób: – Hai chiamato Marta? Hai telefonato a Marta?

„Da” to także polskie „u”, oczywiście znów przed osobą. Już nic nie będzie takie jak wcześniej, gdy za chwilę zrozumiecie, że nazwa pizzerri „Da Grasso” oznacza „U grubasa”. A Leonardo da Vinci to zły przykład, by pokazać, że przyimkiem „da” określamy też nasze pochodzenie?

Pamiętajcie jednak, że na dwa najczęstsze pytania: „ di dove sei?” i „da dove vieni”? odpowiadamy: sono polacco/a, sono di Lublino ale vengo dalla Polonia, vengo da Lublino. Przyimek „da” towarzyszyć nam będzie też w czasie imperfetto, gdy zamiast „quando ero piccolo/giovane/bambino/a” powiemy szybciej „da piccolo, da giovane, da bambino/a.”

Tak jak w tym starym kawale, w którym lekarz spytał pacjenta.
Lei le gambe storte ce le ha fin dalle ginocchia?
No, fin da piccolo – risponde il paziente
(Takie krzywe nogi to ma pan od kolan? Nie, od małego – odpowiada pacjent)

Come vedete, da che mondo è mondo la preposizione „da” crea molti problemi agli stranieri che studiano l’italiano. (Jak widzicie, jak świat światem przyimek „da” stwarza wiele problemów cudzoziemcom, którzy uczą się włoskiego). Questi problemi sono però da superare. (Te problemy są jednak do pokonania.)