BLOG


Musicoterapìa odcinek 3, czyli kiedyś wróci lato

Przyszły ciężkie czasy dla świata i nie przypuszczałbym, że to w takich właśnie okolicznościach będę publikował trzeci odcinek musicoterapii.  Piosenkę wybrałem już dawno, ale od stycznia do połowy lutego miałem raptem jeden dzień bez pracy i mocno zaniedbałem bloga.

 

W 2020, gdy w Italii szaleje koronawirus, warto wrócić pamięcią do wydarzeń sprzed 30 lat, gdy Włochy wydawały się krainą mlekiem i miodem płynącą. Tak zresztą zaczęła się moja fascynacja tym krajem, a dzisiejsza piosenka zawsze będzie mi się kojarzyć z ciepłem, piłką nożną i latem, bo to przecież „ Un’estate italiana”, czyli włoskie lato.  Zdaniem niektórych – najpiękniejszy  w historii hymn mistrzostw świata

 

Gianna Nannini i Edoardo Bennato oddali wspaniale klimat tamtych dni. Włosi rozkochani do granic obłędu w calcio liczyli, że ich „nazionale” (reprezentacja) zdobędzie złoty medal, grając przed własną publicznością.  To przecież widzowie na trybunach mieli się czuć tak, jak gdyby to oni sami wchodzili na murawę stadionu. Ostatecznie skończyło się na trzecim miejscu, a błąd doświadczonego portiere (bramkarza) Waltera Zengi w półfinale z Argentyną pamięta chyba każdy kibic.

 

To nie był najwspanialszy mundial w historii piłki nożnej, mundial z paskudnie brzydkim finałem, ale po upływie trzech dekad hymn „Un’estate italiana” znany też po nazwą „Notti magiche” jest wciąż chętnie słuchany na całym globie. Internet przyszedł z pomocą i okazało się, że piosenka cieszy się ogromną popularnością w Urugwaju, choć jak twierdzi dziennikarz Gianfranco Adamo Latynosi wcale nie rozumieją jej tekstu. „Często proszą mnie o tłumaczenie i gdy już zrozumieją słowa, wydaje się, że ich uznanie jest jeszcze silniejsze ” – opowiada prowadzący program „La voce dei calabresi”, zapewniając, że to najsłynniejszy włoski utwór muzyczny w Ameryce Południowej, a nie jakieś tam Volare  czy  Felicità.

 

Popatrzmy zatem na tekst, gdzie mamy kilka metafor, a z punktu widzenia dydaktycznego największą wartość ma chyba ćwiczenie wymowy i akcentów. Szkoda, że na popularnej polskiej stronie z tłumaczeniem piosenek popełniono tyle błędów (follia to nie folla, szaleństwo to nie tłum), a absurdalna forma „sportowa przymierzalnia” zamiast „szatnia” niechybnie świadczy, że autor/autorka nigdy nie był/a na stadionie. Nie jestem dobrym tłumaczem, ale proponuję nieco inną wersję.

 

 

Forse non sarà una canzone
A cambiare le regole del gioco
Ma voglio viverla così quest’avventura
Senza frontiere e con il cuore in gola    (Może i jedna piosenka nie zmieni reguł gry, ale chcę właśnie tak przeżyć to doświadczenie, bez granic i z sercem skaczącym do gardła)

 

E il mondo in una giostra di colori
E il vento accarezza le bandiere
Arriva un brivido e ti trascina via
E sciogli in un abbraccio la follìa   (Świat jest na karuzeli kolorów, wiatr dotyka pieszczotliwie flag, nadchodzi dreszcz i odpływasz z nim, a szaleństwo uwolnisz, ściskając się z kimś – piękny rym, taki częstochowski)

 

Notti magiche
Inseguendo un goal
Sotto il cielo
Di un’estate italiana  (magiczne noce w pogoni za golem, pod niebem włoskiego lata)

 

E negli occhi tuoi
Voglia di vincere
Un’estate
Un’avventura in più (a w twoich oczach chęć wygranej, jedno lato, jedna przygoda więcej)

 

Quel sogno che comincia da bambino
E che ti porta sempre più lontano
Non è una favola, e dagli spogliatoi
Escono i ragazzi e siamo noi  (to marzenie zaczyna się, gdy jesteś dzieckiem i prowadzi cię coraz dalej, to nie jest bajka i gdy z szatni wychodzą chłopcy, to tak naprawdę jesteśmy my)

 

Notti magiche
Inseguendo un goal
Sotto il cielo
Di un’estate italiana

E negli occhi tuoi

Voglia di vincere

Un’estate

Un’avventura in più

Un’avventura,

Un’avventura in più

Un’avventura goal …

 

Na co zwrócić uwagę? Ludzie, ileż mamy tu pięknych słów z akcentem na trzecią sylabę od końca!

Le REgole, VIverla,  un BRIvido, MAgiche, FAvola, VINcere, nic tylko powtarzać sobie na głos i się zachwycać.

 

Dlaczego autor błędnego tłumaczenia pomylił tłum z szaleństwem? Tłum to po włosku „la folla”, „la foglia” to z kolei liść, natomiast szaleństwo to „follìa”, jako że szalony to „folle”. A przecież „foglio” to kartka i zabawa leksykalna trwa w najlepsze.

 

Ładnie widać też przypadek „gli”, gdzie litera g jest niema, więc zwróć uwagę na wymowę słów „voglia”, „negli” czy „sciogli”, nie mówiąc o ” gli spogliatoi”. Pojawia się też gerundio presente (imiesłów) w postaci „inseguendo” od bezokolicznika „inseguire” (podążać, śledzić), który możemy przetłumaczyć śmiało jako „podążając za, śledząc”  Warto zapamiętać też sobie dwie inne rzeczy. Słowo „estate” jest rodzaju żeńskiego po włosku, dlatego też tytuł to „un’estate italiana”. Analogicznie powiemy przecież „l’estate scorsa czy l’estate prossima” (ubiegłe/przyszłe lato)  z formą przymiotnika uzgodnioną do rodzaju żeńskiego.

 

Sempre più lontano to coraz dalej, świetnie,  sei sempre più forte in italiano 🙂

 

Wypada mieć głęboką nadzieję, że najbliższe włoskie lato przyniesie nam nieco ukojenia. Że znów będzie nas stać na odrobinę beztroski pod włoskim niebem i wspólnie ograniczymy działanie paskudnej zarazy. Niech wrócą „notti magiche”, a dziś śpiewajmy, mruczmy sobie tę piosenkę, by zachować zdrowy optymizm.