BLOG


Jest jeden LSM, jest jedna aleja Kraśnicka lecz wiele…

 

 

Dziś na tapet wezmę mobilne akcenty w języku włoskim, bo mamy z nimi spore problemy. Mój licealny polonista pewnie zmiażdżyłby mnie za tak banalny wstęp, będąc od zawsze  miłośnikiem mocnego entrée w naszych wypracowaniach.  Włoski nie jest francuskim, zatem  po pierwsze akcenty nie padają tylko na ostatniej sylabie słowa,  po drugie praktycznie nie stawiamy żadnych znaczków nad literami.

 

Cwani kursanci potrafią umieścić poziomą kreskę nad literą E, bym sam uznał, czy to akcent „na Suwałki” czy „na Szczecin”. Nie pomagają tłumaczenia, że  akcent „na Suwałki” jest dużo rzadszy, a najważniejszym słowem do zapamiętania jest  „perché” ( analogicznie mamy „ché” tak akcentowane w takich słowach jak affinché, poiché, purché) . Super, jak przyswoisz sobie prawidłowy zapis   né  né (ani ani), ewentualnie jakieś  sé, liczebniki złożone z trójką na końcu,  jak ventitré (23)  i jakieś formy passato remoto (poté, ripeté), o których i tak nikt nie pamięta. W pozostałych przypadkach, gdy mamy słowo akcentowane na ostatniej sylabie,  musimy postawić tam akcent graficzny, pada on na Szczecin, zatem mamy rzeczowniki zapisywane w ten sposób –  città, possibilità, tiramisù, caffè i sporo innych.

 

Ale to tylko wstęp, bo słowa z akcentem na ostatniej sylabie są dla nas banalne w wymowie, choć nie mamy przecież takich odpowiedników w polskim. Cudzoziemcy często myślą, że mówi się „dobraNOC”, ale to wierutna bzdura.

 

Z 99% naszych rodzimych słów przyjmuje akcent na drugiej sylabie od końca, a dla wielu Polaków nie istnieją słowa akcentowane na inną sylabę. Nawet sam  z rozpędu, choć bronię tej pięknej zasady jak skarbu,  powiedziałem  ostatnio na zajęciach foneTYka, więc logopedka Agnieszka momentalnie mnie skorygowała, pięknie wypowiadając foNEtyka.

 

ZroBIliśmy, spotKAłyśmy się to z kolei formy, z którymi miała problemy pewna moja znajoma, która w końcu wypaliła : wiesz, boję się przy tobie opowiadać o przeszłości, bo ja tych akcentów nie czuję!”

 

W czystej teorii większość włoskich słów ma ten sam, tradycyjny dla nas akcent na drugiej sylabie od końca.

 

Paradoksalnie Polacy potrafią przesuwać akcent w klasycznych słowach doMAni, matTIna, laVOro, piaCEre, stąd wymyśliłem proste zdanie do ćwiczenia i powtarzania na głos „doMAni matTIna laVOro con piaCEre” (jutro rano pracuję z przyjemnością), zgodnie z hasłem, że to praca trzyma nas przy życiu, bo bez niej chyba uMARlibyśmy ze szczęścia.

 

Problemem są głównie słowa, w których akcent kładziemy na trzecią bądź nawet czwartą sylabę od końca. To naprawdę istotne, by od włoskiej maleńkości uczyć się zlepków „ il NUmero di teLEfono”, MOnica  A-bita a BERgamo”,  „ i  GIOvani COMprano una MASchera”, podkreślając sobie zawsze to miejsce, gdzie trzeba sobie na chwilę przycupnąć.  Warto też uczyć się z dobrej mapy Italii, by widzieć akcenty graficzne (niestety tylko fakultatywne) w takich miastach jak NApoli, EMpoli, SASsari, BERgamo, MOdena, a nawet PAdova (zwana też Zamość del sud, czyli Zamościem południa)

 

Niedawno znalazłem chyba w końcu lepszą metodę nauki akcentów padających aż na czwartej sylabie od końca. Są dość rzadkie we włoskim, tak samo jak w naszym języku, bo przecież mamy takie formy jak zroBIlibyśmy, oszuKAlibyście itp.

 

Klasyka gatunku to czasownik abitare, z wyraźnym akcentem na pierwszą literę A, a nie na żadne „bi”.   Reguła mówiąca o tym, że gdy akcent pada na trzecią sylabę od końca w liczbie pojedynczej czasu teraźniejszego, forma loro (oni) będzie miała akcent o jedną sylabę wcześniej jest mało przejrzysta dla ludzi niepałających miłością do gramatyki. GraMAtyki, oczywiście.

 

A-bito, A-biti, A-bita, potem klasycznie abiTIAmo, abiTAte i, uwaga, A-bitano.

 

Zamiast mówić fachowo o sylabach, może trzeba mówić potocznie, niefachowo, ale skutecznie o literach? Akcent w całej liczbie pojedynczej i trzeciej osobie liczby mnogiej to przecież ta sama początkowa litera A.

Weźmy inny przykład, taki wdzięczny czasownik TERMINARE (kończyć). Rzeczownik il TERmine to przecież klasyczny homonim (homonimofobię da się leczyć), zatem zarówno „termin” jak i  „koniec”.  Odmiana w czasie teraźniejszym z prawidłowymi akcentami wygląda następująco:

TERmino, TERmini, TERmina, termiNIAmo, termiNAte, TERminano.  Akcent na TER, bez liczenia sylab, czy tak nie jest łatwiej zapamiętać?

A wyrazisty czasownik pragnąć to po włosku desiderare, a dokładniej:

io deSIdero, tu deSIderi,  lui/lei  deSIdera, zatem loro deSIderano.

 

Doskonale wiem, w jakich czasach żyjemy i jak media wmawiają nam, że liczy się tylko to, co sami o sobie myślimy. Egocentryzm powinien być nam jednak obcy, bo żyjemy zawsze w społeczności, w konkretnej przestrzeni publicznej, a poza nami egzystuje ponad 7 miliardów innych osób. Te osoby to oni, czyli włoskie LORO, które nastręcza nam akcentowych problemów.

 

Jeśli w czasie teraźniejszym mamy formę trzysylabową „PARlano, PRENdono, DORmono”, sami widzicie, gdzie pada akcent. W większości czterosylabowych form znów podkreślimy trzecią sylabę od końca (caPIScono, asPETtano, arRIvano, rifLETtono), czasem, o czym była już mowa, czwartą.

 

W imperfetto (czas przeszły ciągły) sytuacja jest prościutka, bo każda forma „loro” ma akcent na trzeciej sylabie od końca.

 

Zatem aMAvano, prenDEvano, dorMIvano, faCEvano, Erano.

 

To bardzo istotne, bo przecież końcówka pierwszej osoby liczby mnogiej to „MO”, zatem różnica między „MO” a „NO” będzie głównie słyszalna w akcencie.

 

Noi andaVAmo,   loro anDAvano.

 

Noi prendeVAmo, loro prenDEvano.

 

Nawet dobrzy kursanci mają nieraz z tym problem.

 

Warto przyjrzeć się akcentom w trybie rozkazującym, szczególnie tam gdzie doklejamy na koniec zaimek. Powiemy przecież VEStiti! (ubierz się), bo przecież vesTIti to ubrania.

 

Analogicznie zapamiętaj formy  „aIUtami, asPETtami, anDIAmoci”, bo są naturalne dla Włochów, którzy nie rozumieją, z czym tu można mieć problem.

 

Generalna zasada i moja dobra rada jest taka, by nie bać się podkreślać  akcentowanych sylab, by upiększać sobie słowa kropeczkami, znaczkami, bo właśnie to tworzy śpiewność i  melodykę języka włoskiego. Tak, dobrze czytasz, meLOdykę.

 

 

Jest przecież jeden LSM, jedna aleja Kraśnicka, lecz wiele akcentów.

_______________________________________________________________________________